Jak osiągnąć sukces prowadząc żłobek? Podpowiada właścicielka warszawskiej „Malucholandii” – Anna Wołczyńska-Pazurek.

Jak prowadzić żłobek

Jaka jest Pani recepta na sukces?

Malucholandia powstała prawie 9 lat temu. Był to mały kameralny klub malucha prowadzony w zwykłym mieszkaniu na warszawskim Bródnie. Inicjatywa spotkała się z dużym zainteresowaniem okolicznych mam. Niestety, równie szybko zyskała wroga w postaci sąsiada z góry. Dość szybko okazało się, że dalsze prowadzenie działalności w tym miejscu niesie ryzyko ciągłych kontroli z różnorakich urzędów i placówek. Jako kobieta w pierwszym trymestrze ciąży dość miałam licznych pism, skarg i wiecznych kontroli, mimo ówczesnego braku przepisów regulujących taką działalność. Wraz z mężem znaleźliśmy niedaleko lokal, który sami przysposobiliśmy na żłobek. Po około dwóch miesiącach przeprowadziliśmy się do nowego miejsca wraz z większością dzieci, które uczęszczały do nas w poprzedniej lokalizacji. Wieści o Malucholandii rozchodziły się głównie pocztą pantoflową i tak zyskiwaliśmy nowych małych klientów.
Rodzice z czasem nabierali do nas zaufania i placówka rozwijała się. Jednak nigdy nie zdradziłam wizji, jaką miałam zakładając działalność. Podczas nauki w liceum medycznym i później na studiach w trakcie praktyk i hospitacji różnorakich placówek, mogłam doskonale poznać specyfikę oraz plusy i minusy placówek zbiorowego wychowania dzieci. Dlatego moje żłobki to małe kameralne placówki, gdzie panuje rodzinna atmosfera i bardzo indywidualne podejście do każdego dziecka i jego rodziców. Poskutkowało to tym, iż rodzice bardzo się z nami zżywali, a my z nimi, często do nas przychodziły kolejne dzieci z danej rodziny. Któryś z rodziców docenił moją pracę i zaangażowanie w wychowanie i opiekę nad naszymi maluchami, polecając moją osobę do Encyklopedii Oxfordu osobowości Rzeczypospolitej. Było to dla mnie duże wyróżnienie, choć do dziś nie wiem, która to rodzina….
Decydując się na rozpoczęcie działalności żłobka wiedziałam, iż będzie to odpowiedzialna i trudna praca. Z czasem okazało się, że to praca dla całej mojej rodziny. Mąż po pracy na etacie, drugi realizował pomagając mi w kwestiach reklamy, marketingu czy choćby załatwienia bieżących spraw.
Jako mama obecnie już trójki dzieci, nigdy nie miałam normalnego urlopu macierzyńskiego czy zwolnienia w trakcie ciąży. Nauczyło mnie to ogromnej pokory do pracy i dało duży bagaż doświadczenia zarówno zawodowego, jak i życiowego. Tak jak zostaje się mamą na całe dwadzieścia cztery godziny doby, podobnie zakładając żłobek trzeba mieć świadomość, iż to praca, z której nigdy nie wychodzi się po ośmiu godzinach… Bo zawsze ktoś ma jeszcze jakieś pytania, bo klient przyjdzie obejrzeć żłobek, jakaś mama nie zdąży na czas po dziecko… Lecz całe to zaangażowanie i praca włożona w dobrostan maluchów, jest rekompensowana uśmiechem na buzi dziecka i jego rodziców.

Prowadzi Pani dwie placówki. Dlaczego rozszerzyła Pani działalność?

Jak prowadzić żłobek

Po kilku latach prowadzenia jednej placówki, przypadkiem z mężem znaleźliśmy interesujący lokal. Postanowiliśmy w nim również otworzyć żłobek. I wszystko rozpoczęło się od początku… Wykończenie, wyposażenie, walka o klienta…. Wbrew pozorom to wcale nie było proste. Okazało się, iż konkurencja wcześniej działająca na tym terenie, stosowała nie do końca uczciwe praktyki, niszcząc nasze reklamy. Zdobycie klientów zajęło nam dużo więcej czasu niż założyliśmy, na szczęście w chwili obecnej wszystko zmierza w dobrym kierunku. Faktem jest, iż dwie placówki to dwa razy więcej pracy i konieczność połączenia jej z życiem domowym jest nie lada wyzwaniem, ale to również większa satysfakcja.

Czym się Pani kieruje przy wyborze wychowawców i opiekunów?

Dobór kadry w żłobku regulują obecnie już bardzo restrykcyjnie przepisy ustawy o wychowaniu dzieci do lat trzech. Mogę przyjmować jedynie osoby posiadające kierunkowe wykształcenie i doświadczenie. Ja w dużej mierze pracę w placówce wykonuję sama, opiekuję się dziećmi, prowadzę rożne zajęcia, w niektórych przypadkach także terapię indywidualną, zawsze sama spotykam się z potencjalnymi klientami czy dbam o zaopatrzenie. Bardzo dużą pomocą służy mi mąż, który na swoich barkach ma całą obsługę informatyczną i pomaga mi w pozyskiwaniu środków czy dotacji na rozwój placówki. Również w prowadzeniu i sprawnym funkcjonowaniu żłobka od samego początku pomaga mi mama, która nie tylko opiekuje się maluchami, ale i wspiera w niejednej trudnej sytuacji. Jak każdy pracodawca mam za sobą różne doświadczenia: zarówno te pozytywne, jaki te, o których chciałabym zapomnieć. Zasadą, którą sobie z czasem wypracowałam jest fakt, iż dzieci żłobkowe polecam osobie, której bez wahania powierzyłabym własne pociechy.

Jak prowadzić żłobek

Pani żłobek jest placówką integracyjną. Co to oznacza dla właściciela?

Do „Malucholandii” mogą być przyjmowane dzieci z różnymi dysfunkcjami rozwojowymi. Rejestrując placówkę nie napotkałam żadnych dodatkowych obostrzeń poza koniecznością zatrudnienia większej ilości personelu, jeśli w grupie jest dziecko niepełnosprawne. Możliwości przyjmowania dzieci niepełnosprawnych zawarłam w statucie i regulaminie placówki. Również w momencie wykańczania lokalu zadbałam o platformę wjazdową, szerokie drzwi i korytarze. Jednak głównym warunkiem do przyjęcia małego dziecka niepełnosprawnego jest serce i chęć pomocy mu w codziennej egzystencji. Obecnie do żłobka uczęszcza dziewczynka z zespołem Turnera. Jej pobyt u nas niczym nie różni się od pobytu innych podopiecznych. Dziewczynka doskonale czuje się w grupie rówieśniczej i bardzo chętnie do nas przychodzi. Jednak w szczególności zapraszamy do nas dzieci z trudnościami w komunikowaniu się, gdyż placówka ma profil lingwistyczny i duże doświadczenie w pracy nad rozwojem mowy czynnej i biernej u maluchów.

Na co Pani zdaniem rodzice zwracają największą uwagę przy wyborze żłobka dla swoich dzieci?

Nie posiadam cudownej recepty na idealną placówkę, moim zdaniem należy cały czas pracować na to, by klient chciał zostawiać u nas swoje dziecko. Ważna jest dobra lokalizacja żłobka, ale również to, by było w nim przyjaźnie, by chciało się tam wchodzić i zostawać. Ja postawiłam na kameralne, małe placówki z rodzinną atmosferą, w których dziecko i jego potrzeby są najważniejsze. Rodzice natomiast równie bacznie przyglądają się czystości, jak również kadrze żłobka. Należy pamiętać, iż istotna jest oferta placówki, w której dziecko nie może się nudzić jak w poczekalni u lekarza. Musi mieć możliwość zaspokojenia wszystkich swoich potrzeb bio-psycho-społecznych. Oferta żłobków i przedszkoli jest dziś bardzo bogata, jednak musimy pamiętać, że tak małe dzieci potrzebują głównie zabawy, bo ten czas już nigdy w ich życiu się nie powtórzy i nie wolno nam o tym zapominać!

Forum - Mój żłobek, moje przedszkole

Nasz magazyn

Praktyczny poradnik dla właścicieli i zarządców prywatnych placówek opieki nad dzieckiem w wieku 0-6 lat.

Zamów prenumeratę

Co nowego

Mój żłobek, moje przedszkole © 2016-2017